Chrzciny Antka

26 czerwca mieliśmy w rodzinie święto – chrzciny najmłodszego domownika, synka mojej siostry. Z praktycznego punktu widzenia – tego dnia ja i Robert robiliśmy zdjęcia z rodzinnego spotkania. Robert występował w podwójnej roli – chrzestnego i amatora fotografii 🙂

Około dwóch tygodni przed tą okazją przyszło mi do głowy, aby jak najprędzej kupić portretowy obiektyw Canon 70-200, który planowaliśmy kiedyś nabyć. Zawsze przed zakupem nowego sprzętu bardzo istotna jest dla mnie impulsywna myśl, że wkrótce będzie miało miejsce jakieś istotne wydarzenie i mogę stracić tę metafizyczną możliwość zrobienia jak najlepszych, pamiątkowych zdjęć. Tak było np. w przypadku zakupu body Canon 6D i obiektywu 50 mm przed filmowaniem ślubu siostry i w trakcie pobytu w Niemczech (kiedy potencjalnie można było zrobić parę wartościowych, barwnych zdjęć z wyjazdów). Za każdym razem – nie miałam czego żałować, bo wybrany sprzęt był strzałem w dziesiątkę… Ba… jak ja bym się bez niego namęczyła! (szczególnie przy filmowaniu bez 50 mm)

Chrzciny AntkaKupiony ostatnio portretowy zoom jest boski. Acz ciężki. Robi zakwasy w palcach, w moich muskularnych przedramionach itp. Liczę na to, że pewnego dnia się przystosuję… Obiektyw wspaniale rozmywa tło, jest jasny, ostry, robi zdjęcia sam. Podczas chrzcin większość czasu zajmował się nim Robert, robiąc zdjęcia dzieci w trakcie zabawy. Z kolei ja mogłam go lepiej przetestować w ostatni piątek, podczas pamiątkowej sesji zdjęciowej małego Antka, rodziców i chrzestnych.

Sesja chrzcinowa miała miejsce w parku przy pałacu w Walewicach. Zależało mi na zrobieniu klasycznych zdjęć tego typu – czyli portretów na tle zieleni, w trawie, wśród roślin, przy zastanym świetle. Szczęśliwie było dosyć pochmurno, więc światło było zmiękczone. Mieliśmy dość mało czasu, zbliżał się wieczór, a chmury zdawały się zapowiadać deszcz. Chciałam jak najszybciej zrobić parę tur zdjęć – wszystkich na jednym zdjęciu, chrzestnych z Antkiem, Antka z rodzicami itp. Sceneria i obiektyw pozwoliły nie tracić za dużo czasu. W trakcie fotografowania z początku problemem było skupienie uwagi Antka na czymś co znajdowałoby się w pobliżu aparatu. W związku z tym robiłam dużo zdjęć niemal seryjnie. Myślałam, że większość będzie trzeba usunąć, wybierając pojedyncze, bardziej udane pozy, ale ku mojemu zdziwieniu – wyrzuciłam bardzo niewiele zdjęć. Każda mina, czy poza Antka miała w sobie sporo uroku, zaś reszta ekipy była skupiona na zadaniu, więc grzechem byłoby usuwać np. wszystkie zdjęcia poza jednym, będącym reprezentantem danej sceny… No i tutaj znów byłam bardzo pozytywnie zaskoczona pracą obiektywu – wspaniale rozmył tło, dobrał ostrość z dużej odległości, a każde ze zdjęć nie wymagało drastycznej obróbki. Super!

Antek 2

Antek 3

Antek 4

Antek 5

Antek 6

Dzięki temu, że narobiłam mnóstwo podobnych zdjęć i umieściłam je w prywatnym albumie Google, program wygenerował sympatyczne animacje. Usługa zdjęć w Google pozytywnie mnie w tym temacie zaskakuje. Jestem pod wrażeniem tego, jak ciekawe animacje powstają, gdy zdjęcia z kilku kolejnych dni mają dodatkowo informacje o lokalizacji. Postaram się zapamiętać, że zawsze będąc na wycieczce muszę włączyć zarówno Endomondo jak i GPS w aparacie! … no i dobrze jest też pamiętać o wyłączeniu tych opcji wsiadając do samochodu…

Animacja 6 Animacja 2
Animacja 4 Animacja 5
Animacja 3 IMG_0447-ANIMATION

No Comments

Post a Comment