Barcelona – Fira de Santa Llúcia

Zwiedzanie Barcelony zaplanowałam na weekend 5 – 6 grudnia z kilku powodów. Po pierwsze: termin ten jest bliski 8 grudnia – dnia wolnego od pracy. Po jedno z kolejnych: 27 listopada na placu koło barcelońskiej katedry rozpoczyna się trwający do 23 grudnia Fira de Santa Llúcia – kataloński jarmark świąteczny. Fakt ten sprawia, że przy okazji jednego wyjazdu można dowiedzieć się więcej o tutejszych zwyczajach… Podsumowanie wycieczki opiszę w innym wpisie, ten poświęcony będzie paru ciekawostkom dotyczącym Świąt Bożego Narodzenia w Katalonii.

Moje źródła informacji to : artykuł na stronie Poloniabarcelona.pl i na echodnia.eu.
Jarmark organizowany jest na placu przed katedrą Krzyża Świętego i św. Eulalii. W dniu, w którym go odwiedziliśmy stoiska ustawione były w 5-6 rzędach pomiędzy Carrer dels Capellans i Carrer de la Tapineria.

Zaskoczył mnie zupełnie inny charakter ozdób niż się spodziewałam. Nie było tu wiele stoisk ze świątecznymi stroikami, iglakami, lampkami, bombkami itp. Dekoracje były dyskretniejsze, w dość stonowanych kolorach (delikatne kompozycje z jemiołą, surowe pieńki drewna). W wielu miejscach sprzedawano szopki i figurki. Stoiska były skromnie udekorowane. „Straganów” bożonarodzeniowych było stosunkowo niewiele. Zamiast nich co najmniej 2-3 pełne rzędy zapełnione były towarem jak na zwykłym bazarku – biżuterią, apaszkami, gadżetami. Nie poczułam magii świąt takiej, do jakiej się przyzwyczaiłam… Miałam wrażenie, że sam jarmark jest nieco przereklamowany (z racji tego, że stoisk świątecznych było mniej niż tych z motywem nijakim). Dało się odczuć, że Boże Narodzenie wiąże się tutaj z inną atmosferą niż w Polsce, czy Niemczech.

Poniżej film i zdjęcia z paru stoisk.

ozdoby0

ozdoby1

ozdoby2

Istotnym motywem, który pojawiał się na sporej ilości stoisk była figurka wykonana z pnia drewna z domalowaną buzią, ubrana w tradycyjną katalońską czapkę – nazywana Caga Tio. Co więcej – tuż przy katedrze ustawiono platformę, na której znajdował się sporych rozmiarów egzemplarz. Dookoła niego gromadziły się dzieci i uderzały figurkę kijami. Dlaczego? Poniżej zamieszczam fragment artykułu, o którym wspominałam na początku:

W katalońskich domach nie ma zwyczaju spożywania wigilijnej kolacji, ale dzień ten jest niezwykle ważny dla najmłodszych, bowiem wtedy nie święty Mikołaj, a drewniany stworek Caga Tio przynosi, czy raczej „wydala” dla nich prezenty. (…) W grudniu w sklepach znajdziemy mnóstwo Tio w różnych rozmiarach. Rozmiar stworka jest niezwykle ważny, bowiem w wyobraźni dzieciaków rośnie on pod wpływem dokarmiania. Tio stoi w domach i przedszkolach. Tak naprawdę rodzice kupują kilka „klocków”, które w miarę upływu przedświątecznych dni podmieniają. Przed Tio ustawiają talerzyk, na który dzieci kładą smakołyki od mandarynek po banana czy ciasteczka. Gdy dzieci idą spać, rodzice usuwają z talerzyka przysmaki. A rankiem maluchy wierzą, że Tio zjadł ich poczęstunek. Nic więc dziwnego, że nieco urósł. 24 grudnia przychodzi moment, gdy Tio odwdzięcza się milusińskim za kilkunastodniowe karmienie. Rodzice przykrywają jego tylną część serwetą, a pod nią dyskretnie umieszczają podarunki. Potem drewniana pałką biją Tio, by „wydalił” ze swego wnętrza prezenty.

Czytaj więcej: http://www.echodnia.eu/swietokrzyskie/turystyka/europa/art/8643373,hiszpania-boze-narodzenie-po-katalonsku-zdjecia,id,t.html

Dzieci, które nie zachowywały się grzecznie, zamiast cukierków, czy czekoladek, mogą otrzymać węgiel. Caga tió rozdaje drobne upominki, właściwym dniem prezentów jest 6 stycznia, Święto Trzech Króli.
tio

Z artykułów wyczytać można jeszcze co nieco o świątecznych szopkach:

W szopce, która po katalońsku nazywa się el pessebre, można podziwiać wystrój przypominający krajobraz betlejemski, z figurkami dziewicy Maryi, świętego Józefa, Dzieciątka Jezus, Trzech Króli, zwierząt. Czasem można też oglądać szopki z żywych postaci (…) Betlejemska szopka jest ozdobą świąteczną w wielu katalońskich domach, ale są też takie przeznaczone dla szerszej widowni, wystawiane np. na placach miejskich.

„Ożywioną szopkę” zaaranżowano m.in. na dziedzińcu katedry – obok figurek postaci biblijnych i owiec, wprowadzono tam „prawdziwe” kury i gęsi.

Ciekawą i równie zadziwiającą postacią tych świąt jest el caganer. Figurka ta, która przedstawia osobę ze spuszczonymi majtkami, w trakcie załatwiania potrzeby fizjologicznej, pochodzi z epoki baroku.  Obecnie zyskała dużą popularność, ze względu na to, że prezentuje ludzi sławnych, tj. sportowców, polityków, ludzi ze świata sztuki. Takiego ludka stawia się w bożonarodzeniowej szopce po to, aby przyniósł szczęście.

Figurki sprzedawane są w wielu miejscach miasta. Obserwując witryny sklepów można dojść do wniosku, że trudno jest określić jakiej znanej osoby nie przedstawiono w ten sposób. El Caganer rozpowszechnił się na obszarze Katalonii i sąsiednich regionów – Walencji, Andory, czy południowej Francji. Można go niekiedy spotkać nawet w Portugalii i we Włoszech. Pochodzenie i symbolika tej tradycji nie jest ściśle określone. Spotkałam się z informacją, że jest to symbol urodzaju, pomyślności, szczęścia i powodzenia w nowym roku. Tradycyjny „El Caganer” jest drewnianą figurką przedstawiającą katalońskiego chłopa w czerwonej czapeczce zwanej Barretina. Z kolei znane postaci są uwieczniane w ten sposób od około 1940 r.

caganer

caganer2

caganer3

Jeśli temat wydaje się interesujący, polecam zapoznać się z wymienionymi wcześniej artykułami.