Jola i Marcin – plener ślubny

Pierwszy, ulubiony i jak na razie ostatni plener ślubny, który przygotowywałam wspólnie z Robertem odbył się 18 lipca, tydzień po ślubie Joli i Marcina. Pogoda była dość kapryśna – 30 stopniowy upał, słońce raz chowające się za chmury, a raz świecące prosto w oczy naszych Modeli, spory wiatr i burza tuż po zakończeniu zdjęć. Właśnie przez te warunki Nowożeńcom należy się specjalne wyróżnienie za wytrwałość i poświęcenie. Zdjęcia robione były w skansenie w Maurzycach. Sądzę, że to świetne miejsce na plener. W zależności od pory roku można uzyskać różne efekty. W lipcu, bądź sierpniu, jak to było w naszym przypadku warto docenić fakt, że obok błękitu łowickich chałup, zieleni liści i traw, brązu niektórych zabudowań, można „wykorzystać na zdjęciu” również złoto zboża. Jedno miejsce, a tyle możliwych scen. Co niektóre bardziej kreatywne pary mogą się też „bawić” w scenki tematyczne… Warto tu przyjechać z myślą o zdjęciach par. Często w parkach i muzeach za robienie zdjęć nowożeńcom pobierane są dodatkowe, niemałe opłaty. W Maurzycach wystarczy kupić regularny bilet. Jako gratis dostaliśmy jeszcze życzenia udanej sesji.

Jako rezultat naszej pracy powstało około 150 zdjęć. Jestem całkiem zadowolona z efektu. Czasem pogoda nieco krzyżowała plany. Tak czy inaczej – było to ciekawe doświadczenie.

6

9

8

10

7

2

5

4

3

1