Trójkąt Dalego, Girona

Na weekend 19 – 21 lutego zaplanowaliśmy ostatnią większą wycieczkę w trakcie pobytu w Hiszpanii. Głównym celem było odwiedzenie muzeum Salvadora Dali w Figueres. Udało się zorganizować wyjazd dla 8 osób – wynajmując dwa samochody i rezerwując nocleg w hostelu. Koszty osiągnęły bardzo akceptowalny poziom – ok. 45 euro za dojazd i nocleg (nie liczę ceny biletów do muzeów). Możliwe byłoby dojechanie na miejsce pociągiem…ale o kosztach i innych problemach logistycznych szkoda nawet myśleć.

W piątek po pracy wybraliśmy się na krótką wycieczkę w pobliskie góry Montsec (odwiedzane przez nas już 2-krotnie). Część uczestników wyjazdu była tam po raz pierwszy, część nie. Byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni tym, jak malownicze widoki napotykaliśmy w drodze na miejsce. Jadąc pociągiem – za pierwszym razem – bardzo wiele nas ominęło, a i tak wychwalałam to, co można było zobaczyć przez okno. Pomimo tego, że miejsce było nam znane, nie obyło się bez pozytywnego zaskoczenia.

Na sobotę zaplanowaliśmy odwiedzenie 2 z 3 ogniw Trójkąta Dalego. Termin ten dotyczy trzech katalońskich miejscowości wraz z muzeami związanymi z Salvadorem Dali: Teatro-Museu Dali de Figueres, Castillo de Púbol oraz Port Lligat k. Cadaqués.
Bardzo zachęcam do przeczytania informacji o Trójkącie na stronie Wikipedii i obejrzenia tego filmu.
Figueres to miasto, w którym artysta urodził się i zmarł. Pierwsze z wymienionych muzeów jest jednym z najczęściej odwiedzanych w Hiszpanii. Zostało zaprojektowane przez Dalego. Co więcej, jest miejscem jego pochówku. Muzeum jest ekscentryczne, tak jak i ekscentryczny był jego twórca. Odwiedzenie tego miejsca to bardzo ciekawe doświadczenie.
Castillo de Púbol to średniowieczny zamek, który Dali podarował żonie. W weekend, kiedy byliśmy w okolicy był zamknięty dla turystów. Informacje o zamku z Wikipedii:

Zamek Gali udostępniono zwiedzającym w 1996 roku. Otoczony ogrodem zapełnionym monstrualnymi rzeźbami słoni i tajemniczych stworów, jest miejscem niezwykłym. Ogród zdobi zaprojektowana przez artystę fontanna, w fasadę której wmurowano kolorowe popiersia Wagnera. W hallu zamku stoi wypchany koń. Z wysokości jego grzbietu Dalí udzielał niegdyś wywiadu. Meble w zamku utrzymane są w królewskim stylu, a wśród nich uwagę zwracają: tron dla Gali, łoże z baldachimem oraz srebra z jej monogramem. Olbrzymia kolekcja sukien jest dziełem dyktatorów mody tej miary, co Christian Dior i Pierre Cardin. Materiały do niektórych kreacji stworzył sam Dalí.

Gala jest pochowana w surrealistycznej kaplicy w podziemiach zamku.

W pobliżu nadmorskiego miasteczka, Cadaques, na Costa Brava znajduje się Port Lligat, gdzie Dali wraz z żoną skupował chatki rybackie i łączył je w posiadłość o osobliwym kształcie, pełną labiryntów, wewnętrznych podwórek, tajemniczych przejść. Spore wrażenie na mnie zrobiło pomieszczenie o wyjątkowej akustyce. Zachowane wyposażenie domu również jest specyficzne… Bardzo polecam przeczytanie tego artykułu.

Tym razem publikuję tylko kilka zdjęć. I żadnego przedstawiającego muzealne ekspozycje. Wydaje mi się, że mogą być zbytnio wyrwane z kontekstu. Część zdjęć zawiera „żywe (znane mi) osoby”, a takich raczej nie publikuję:)

Cadaques

Cadaques04

Cadaques

Cadaques03

W niedzielę, w drodze powrotnej do Lleidy odwiedziliśmy Gironę. Najpopularniejszym kadrem, przedstawiającym miasto jest widok z mostów na rzece Onyar na kolorowe kamienice. Hm… Są dosyć nietypowe, tworzą jakiś klimat, ale zdecydowanie to nie one są najciekawszymi obiektami na turystycznej mapie miasta. (Prawie) Pomijam fakt, że nie są dobrze utrzymane, czy schludne. Pozytywnie zaskoczyło mnie stare miasto Girony. Mówi się, że jest ono jedną z najlepiej zachowanych starówek w Hiszpanii z jedną z największych w Europie historycznych dzielnic żydowskich. Zrobiła na mnie zdecydowanie większe wrażenie niż słynna Dzielnica Gotycka w Barcelonie. Na zwiedzanie miasta poświęciliśmy około 3 godziny. Nie planowaliśmy wchodzić do muzeów. Odwiedziliśmy natomiast Katedrę NMP i Bazylikę Sant Feliu (pierwszą katedrę Girony). Poniższa mapa przygotowana była z myślą o wytyczeniu ścieżki wyprawy. Zawiera opisy niektórych obiektów skopiowane na szybko z Wikipedii.

Girona02

Girona03

Przed wyjazdem miałam dylemat, czy warto odwiedzać te miejsca. Nie byłam w pełni przekonana, czy wycieczka będzie udana, czy nie będzie kosztowała wiele energii, nie dając wiele w zamian. Już piątkowa przejażdżka w góry pokazała coś wyjątkowego. W sobotę nad Costa Brava zobaczyliśmy inne oblicze Hiszpanii (m.in. inną architekturę, poczuliśmy morski klimat). Girona okazała się zdecydowanie bardziej klimatycznym miastem, niż przedstawia to Google Grafika (…ciągle tylko te kamienice nad rzeką). Do tego fajne autka, świetne warunki w hostelu (acz specyficzne) i bardzo miła atmosfera sprawiły, że cały weekend bardzo znacząco pomógł „naładować akumulatory”. Szczerze mówiąc – jestem dosyć znacznie zmęczona pobytem w Hiszpanii i podczas tego wyjazdu zdziwiłam się, że takie doświadczenia pozwolą oderwać się od codzienności aż w takim stopniu.

Tym razem zdjęcia z wyjazdu umieszczałam na profilu Google. Aplikacja wygenerowała film i całkiem udaną prezentację z podsumowaniem weekendu. Lubię takie głupoty:)