Brocken

Zachęcam do zapoznania się z treścią wpisu o Górach Harzu. Pomoże rozjaśnić niektóre fakty opisane w tym wpisie.

O Brockenie

Informacja z Wikipedii na temat Brockenu wydaje mi się uporządkowana i całkiem ciekawa:

Brocken – najwyższy szczyt gór Harz w środkowych Niemczech o wysokości 1142 metrów n.p.m.

Ma kształt kopulasty, zbudowany jest z granitów. Na szczycie znajduje się stacja meteorologiczna, ogród botaniczny (alpinarium) oraz stacja przekaźnikowa. Na zboczu, na wysokości około 860 metrów n.p.m. znajduje się źródło rzeki Bode.

Pierwsze wejścia miały miejsce około 1460 roku lecz pierwszy o swym zdobyciu szczytu w 1572 poinformował Johannes Thal. Pierwszego zimowego wejścia dokonał w 1753 Christlob Mylius. Niektóre źródła błędnie podają, że pierwszym był Johann Wolfgang von Goethe w 1777.

Mitologia germańska wiąże z Brockenem cały szereg podań, m.in. o odbywających się tam w Noc Walpurgi sabatach czarownic.

Teren szczytu objęty jest Parkiem Narodowym Harzu.

Nazwy skał Brockenu (Henryk, Ilsenstein i Schnarcher) pojawiają się w Fauście von Goethego.

W 1780 na szczycie tej góry po raz pierwszy zaobserwowano zjawisko optyczne zwane „widmem Brockenu”.

Widmo Brockenu, zwane też mamidłem górskim, to rzadkie zjawisko optyczne spotykane w górach, polegające na zaobserwowaniu własnego cienia na chmurze znajdującej się poniżej obserwatora. Zdarza się, że cień otoczony jest tęczową obwódką. Analogiczne zjawisko jest dość powszechne dla obserwatorów znajdujących się np. w samolocie. Istnieje przesąd mówiący, że człowiek, który zobaczył to zjawisko, umrze w górach. Urok odczynia ujrzenie widma po raz trzeci. Co więcej – szczęśliwiec może czuć się w górach bezpieczny po wsze czasy.

Warunki pogodowe na szczycie góry Brocken są podobne do tych, jakie można zastać w Alpach lub na Islandii powyżej 1600-2000m. Panują tu krótkie lata i długie zimy, w trakcie których wierzchołek góry jest nieustannie pokryty śniegiem. Ze względu na różnicę wysokości pomiędzy Brockenem a otaczającym terenem, góra ma największą średnią roczną sumę opadów w północno-centralnej Europie (1814 mm). Średnia roczna temperatura to 2.9’C. Na angielskiej stronie Wikipedii podano parę ekstremalnych wartości zanotowanych przez stację meteorologiczną zlokalizowaną na szczycie:

  • najniższa temperatura -28.4’C (1.02.1956), najwyższa 29’C (20.08.2012)
  • najmniejsza ilość słonecznych godzin w ciągu roku 972.2 godziny (1912), największa 2004.5 (1921)
  • najmniejsza roczna suma opadów 984mm (1953), największa 2335 mm (1981)
  • najwięcej dni z pokrywą śnieżną – 205 (1973)
  • największa wysokość pokrywy śnieżnej – 380 cm (14/15.04.1970)
  • największa prędkość wiatru – 263 km/h (24.11.1984)
  • największa ilość dni z mgłą w ciągu roku – 330 (1958)

Brocken wyróżnia się największą w Niemczech ilością dni z zamgleniem w ciągu roku oraz największą średnią liczbą dni z opadami śniegu – 120.

W związku z trudnym klimatem roślinność na szczycie góry jest porównywalna do tej w północnej Skandynawii i w Alpach.

Brocken od wieków było tematem wielu legend związanych z czarownicami i demonami. Do dziś 1 maja, na szczycie odbywają się sabaty… Bardzo polecam poczytanie o Nocy Walpurgi pod tym linkiem, bo ciekawie wyczerpuje temat.

O naszym wyjeździe – 13 września, 2 listopada

Odwiedzając Góry Harzu po raz pierwszy chcieliśmy zacząć od zdobycia ich najwyższego szczytu, a potem jeszcze podjechać samochodem do Rabenklippe. Był głupi pomysł, który podsunęło nam Google Maps, sugerując, że spod parkingu w pobliżu Brocken do Rabenklippe dotrzemy samochodem w 7 minut… przez teren Parku Narodowego.

Tego dnia na terenie gór padała mżawka, było mglisto, ale całkiem ciepło i niezwykle klimatycznie! Szlak prowadzący na szczyt wybraliśmy sprawdzając opublikowane przez kogoś mapy z openstreetmap. Okazał się dosyć wymagający, całkiem zróżnicowany, ciekawy. Wiedzieliśmy, że mamy około 11 kilometrów do pokonania. Myśleliśmy, że wyrobimy się w 3 godziny… Tak jednak się nie stało. Ze względu na mgłę widoczność była bardzo ograniczona. Nie wiedzieliśmy, w którym momencie mieliśmy prawo wypatrywać szczytu Brockenu. Gdy podczas innej wycieczki, z 27 września, w drodze z Rabenklippe szliśmy przez chwilę tą samą ścieżką, byliśmy w szoku, że górę było widać bez przerwy. Słyszeliśmy, że z Brockenu jest widok na gigantyczny obszar. Po tym, jak dotarliśmy na szczyt – wciąż widoczność była prawie zerowa, ale nie byliśmy z tego powodu zawiedzeni. Atmosfera tej góry „trzyma napięcie”, mgły dodają jej uroku. Żałowaliśmy trochę, że na poprawę pogody nie było tego dnia szans i nie zobaczyliśmy wspomnianej panoramy. W trakcie drogi na Rabenklippe zauważyliśmy też, że pomimo ogólnej dobrej pogody, szczyt Brockenu większość czasu przesłania mgła.

Brocken00

Brocken01

Brocken02

Brocken03

Brocken04

Brocken05

Brocken06

Brocken07

Brocken08

Brocken09

Brocken10

Brocken11

Brocken12

Brocken13

Brocken14

Brocken15

Brocken16

Brocken17

Brocken18

Brocken19

Brocken20

Z początku nie planowaliśmy drugiej wycieczki na Brocken. Co więcej mieliśmy zakończyć zwiedzanie Niemiec w połowie października ze względu na uczelnię i inne zajęcia. Rano 2 listopada była świetna pogoda z błękitnym niebem i słońcem. Sprawdziłam więc, czy na Brockenie jest podobnie. I… wyglądało na to, że mógł być to jeden z niewielu dni w roku, w ciągu których widoczność jest odpowiednia. Sprawdziłam alternatywne sposoby wejścia na Brocken i mój wybór padł na dość łagodny szlak, który rozpoczyna się po przejechaniu odrobinę dłuższego dystansu tą samą drogą krajową, którą dojeżdżaliśmy przy okazji poprzedniej wycieczki. Wyjazd był bardzo udany. Szlak był mało wymagający, pogoda znakomita, a widoki z tej samej góry … jakby inne.

Brocken21

Brocken22

Brocken23

Brocken24

Brocken25

Brocken26

Brocken27

Brocken28

Brocken31

Brocken29

Brocken30

Brocken35

Brocken33

Brocken32

Brocken34

Brocken36

Pierwsza trasa na szczyt była dla nas bardzo wymagająca. Droga w górę była dość mozolna przez względnie spore nachylenie stoku jak na nasze doświadczenie. Momentami zdawało się, że idziemy w miejscu, a serca biły jak szalone. Do tego nie bez znaczenia były warunki pogodowe – wiatr i deszcz, które utrudniały oddychanie i patrzenie przed siebie… Droga w dół była ekspresowa, ale bardzo obciążająca dla stawów. Przez kilka dni po wycieczce chodziliśmy jak kaczki. Podejrzewam, że nie zdecydowalibyśmy się ponownie iść tym samym szlakiem „tylko po to”, żeby podziwiać Brocken przy innej pogodzie.
Drugi szlak za to był świetny. Mieliśmy wspaniałą pogodę. Zarówno idąc w stronę szczytu jak i z powrotem nie odczuliśmy żadnych poważnych dolegliwości.
W obu przypadkach niczego nie żałujemy. Nawet to pierwsze wejście uważam za bardzo przyjemne doświadczenie. Z racji tego, że było trudno, satysfakcja była większa. A dzięki temu, że raz mieliśmy kiepską, ale typową dla Brockenu pogodę, a raz niemal zjawiskowo dobrą, poznaliśmy dwa oblicza gór Harzu. Ponury klimat, jaki tworzyła aura podczas pierwszej wyprawy czyni te góry dosyć wyjątkowymi i dla mnie jest dobrym uzasadnieniem źródła tych wszystkich legend o wiedźmach, diabłach i demonach masywu Harzu. Trochę żałuję, że 100-200 km od mojej rodzinnej miejscowości nie ma podobnego „punktu wypadowego”. Tego mieszkańcom Saksonii zazdroszczę. Ale dla sprawiedliwości muszę wspomnieć, że planuję w tym roku odwiedzić Góry Świętokrzyskie i z czasem poznać je w podobnym stopniu…

Brocken40

(Poniższy ‚trening’ zakończyłam niestety po wejściu do samochodu…)