Ola i Rafał – film ze ślubu

Zapewne przy okazji każdego z wpisów dotyczącego zdjęć lub filmów ze ślubów mogłabym napisać to samo. Gdy robię zdjęcia mam wymówkę, by nie tańczyć, wyglądać mniej „szałowo” i dobrze przyjrzeć się temu, co się dzieje. Po dwa razy było mi dane – odpowiednio – fotografować ślub i wesele oraz przygotowywać ślubny film. Mój udział w tego typu wydarzeniach w roli fotografa w zestawieniu z tym, co robiłabym normalnie, jest – z mojego punktu widzenia – nie do przecenienia. Przy kręceniu filmów za każdym razem pomagał mi Robert.

Dokładnie dwa dni temu minął rok od ślubu mojej siostry. W trakcie przygotowań dość spontanicznie zaproponowałam jej, że wspólnie z Robertem moglibyśmy przygotować film z wesela. Nie chcę wymieniać powodów, dla których stwierdziłam, że to ma sens. Istotne było to, by Młodzi mogli zaoszczędzić. To forma prezentu. Dość nowocześnie wyglądające filmy kosztują w naszych okolicach powyżej 3500 zł. Mnie i Roberta nic to nie kosztowało. Musieliśmy co prawda „rozbudować stajnię obiektywów”, ale to jest inwestycja, która zwraca się z każdym zdjęciem, przy każdej wycieczce, czy wydarzeniu.

W rezultacie naszej pracy powstało kilka „plików”:

  • Teledysk narzeczeński – kilkuminutowy zlepek scenek z udziałem Młodych, nakręconych w maju i sierpniu – jeszcze przed ślubem
  • Trzygodzinny film – od przygotowań, przez błogosławieństwo i ceremonię w kościele, życzenia, drogę na salę, wszelkie aktywności kojarzone z zabawą weselną, aż po teledysk podsumowujący dzień
  • Film z urywkami zawierający chronologicznie ułożone fragmenty zabawy, które nie miały spójnej ścieżki dźwiękowej. Połączenie ich w jednym pliku ułatwiło przeglądanie tego surowszego materiału, który i tak powędrował do Panny Młodej.
  • Skrót przygotowań i ceremonii w kościele – wycinek pełnego filmu. Usunięte błogosławieństwo, inna muzyka w kościele.
  • Teledysk ślubny – najciekawsze z uchwyconych momentów przygotowań, ślubu i zabawy.
  • Teledysk podsumowujący dzień zaczerpnięty wprost z głównego filmu.

Udostępniłam je Młodej Parze poprzez OneDrive. Ponadto materiały zostały nagrane na pendrive’y i płyty oraz trafiły do serwisu YouTube. Ola i Rafał wyrazili zgodę na udostępnianie wideo, zatem poniżej osadzam część z wymienionych plików:

Sprzęt, z którego korzystaliśmy to przede wszystkim:

  • Canon 60D z obiektywem Canon 50mm f/1.4
  • Canon 6D z obiektywem Canon 24-105mm
  • Canon 100D z obiektywem 10-22mm
  • dwie zewnętrzne lampy LED
  • statyw do fotografii i uchwyt naramienny
  • baterie

Jeszcze tydzień przed weselem nie mieliśmy aparatu Canon 6D i obiektywu 50mm. Zamiast tego planowaliśmy posługiwać się tylko 60D i 100D. Fakt, że jednak mogliśmy użyć nowych sprzętów jest nie do przecenienia. Skok jakościowy, ograniczenie szumów i większy komfort pracy był bardzo dostrzegalny. Zdaje mi się, że bez Canona 6D, nieraz w ferworze walki pozostałoby nam tylko usiąść i płakać. Nie bez znaczenia był też fakt, ze sala, w której odbywało się wesele była dobrze oświetlona.

Mnóstwo rzeczy dałoby się zrobić o niebo lepiej niewielkim nakładem pracy. Ja na przykład za bardzo polegałam na obrazie, który widziałam w wizjerze. Zdawało mi się, że jest ostry. Brakowało też stabilizacji. Ale kurczę… pomimo tego, że zazwyczaj jestem krytyczna do tego co robię, to ten film przyjemnie mi się ogląda. Znałam większość ludzi obecnych na weselu. Było mi bardzo miło wchodzić z Nimi w interakcję. Mam wrażenie, że goście nie machają tak często do „obcego” kamerzysty:) Na własnej skórze doświadczyłam świetnej atmosfery tego wesela.

Do czasu gdy zaczęłam pracę nad obróbką surowych materiałów wideo byłam przekonana, że zdjęcia są „fajniejsze”, ciekawiej ukazują konkretny moment. Teraz część plusów i minusów obu form jest dla mnie wyraźniejsza. Film wiele błędów wybacza, o ile pokazuje coś istotnego, a na zdjęciu kiepski kadr, to zawsze kiepski kadr 🙂