Staż w Niemczech – Harsum

Póki co uporałam się niemal z wszystkimi opisami wycieczek z Hiszpanii. Jak wspominałam w ostatnim wpisie – przede mną jeszcze jedna wyprawa po tym kraju, którą zaplanowałam na luty.

Nadszedł czas, aby wypełnić obowiązek odnotowania innego mojego długoterminowego pobytu za granicą. W roku 2014 zakwalifikowałam się razem z Robertem na staż zagraniczny organizowany przez uczelnię. Nie chcę pisać o zamieszaniu formalnym, jakie się z tym wiązało. Ostatecznie spędziliśmy czas od września 2014 do końca lutego 2015 w oddziale firmy TomTom w miejscowości Harsum, koło Hanoweru w Dolnej Saksonii w Niemczech. Było to ciekawe doświadczenie z bardzo wielu powodów.

Po pierwsze nasza praca była fajnie zorganizowana. Jako stażyści dostaliśmy zadania, które pozwoliły nam podszkolić nasze umiejętności. W ciągu 6 miesięcy wyrobiliśmy się z naszymi projektami i byliśmy zadowoleni z tego jak działały. Bardzo doceniamy zdobyte tam doświadczenie i atmosferę w pracy. Nie mówię tu, że w Polsce nie można rozwijać się w podobny sposób. Po prostu jesteśmy zadowoleni z tego, jakie zadania dali nam nasi liderzy i co wynieśliśmy z pracy.

Po drugie długotrwały pobyt za granicą to krok na jaki nie zdecydowałabym się nie dostając takiej szansy. Nigdy wcześniej nie rozważałam też stałej pracy poza Polską. Nie organizowałabym takiego wyjazdu samodzielnie, z własnej inicjatywy. Pobyt za granicą to mnóstwo nowych doświadczeń, obserwacji, spory krok w stronę samodzielności. W naszym przypadku wiązał się z zakupem samochodu, trzykrotną jazdą po 850 km w dwie strony, częściowo przez hardcorowe niemieckie autostrady bez ograniczeń prędkości („bziuuum po lewej”), jedzeniem szybkich, często gotowych dań, samotnością, gdy kończył się internet, podróżami, byleby tylko czas mijał szybciej itd itp.  W trakcie tych 6 miesięcy robiliśmy sporo „myków”, które podchodziły pod „survivalowe tricki”, aż głupio o nich opowiadać:)

Na szczęście od początku tworzenia tego bloga nie chciałam pisać skupiając się na detalach historii życia i „głębokich-inaczej” przemyśleniach. Parę razy tworzyłam podobne blogi (na długo przed uzyskaniem pełnoletniości…) i nie chcę znowu brnąć w coś w tym stylu. Chcę przedstawić zdjęcia z wycieczek, pochwalić się katorżniczymi trasami utrwalonymi na Endomondo i jeśli to możliwe, podzielić się wiedzą, którą uzyskałam przy okazji organizowania poszczególnych wyjazdów. A jak wrócę z Hiszpanii – do której wyjazd też był okazją jedyną w swoim rodzaju – będę pewnie opisywać maksymalnie kilka wycieczek rocznie, konkretniejsze osiągnięcia na rowerze (50km+ :)) i przedstawiać projekty – m.in. filmy i zdjęcia z wesel oraz projekty stron internetowych (na które ciągle brak mi czasu:().

I ponownie – jak to było w przypadku wpisu „Staż w Hiszpani – Lleida” – ten wpis ma charakter podsumowania mojego dłuższego pobytu za granicą, ale tym razem w Niemczech. Poniższa lista odnośników do wpisów powiązanych z tym wyjazdem była sukcesywnie aktualizowana:

(nieopisane: Hamburg, Kolonia, Hannover – zwiedzanie miasta)

Uczestnicząc w stażu mieliśmy równocześnie starać się nadrabiać zaległości na uczelni, więc od samego początku planowaliśmy ograniczać zwiedzanie w październiku. Każdy weekend września spędzaliśmy bardzo intensywnie. Zazwyczaj, gdy sobotnie trasy były wyczerpujące, w niedziele jechaliśmy do jakiegoś pobliskiego, niewielkiego miasteczka. Pierwszy weekend poświęciliśmy zapoznawaniu się z okolicą – Harsum (i sąsiednim Borsum, Asel), miasteczkiem, w którym mieszkaliśmy – oraz z Hildesheim, stolicą powiatu.

Harsum to miasto będące stolicą gminy, w której mieszka około 12 tysięcy mieszkańców. Miasteczko znajduje się 6 kilometrów na północ od Hildesheim i 25 km na południowy wschód od Hanoweru. W Harsum i kilku innych pobliskich osadach można spotkać tablice upamiętniające 1000-lecie istnienia (część jest jeszcze starsza). Ze względu na fakt, że miasteczko znajduje się blisko autostrady nawet w pobliżu hotelu, w którym mieszkaliśmy, kilka firm miało swoje zakłady i centra logistyczne. Ponadto duża część gminy zajmuje się rolnictwem między innymi dzięki występowaniu żyznej gleby (czarnoziemy).

Wyróżniającym się budynkiem jest tu katolicki neoromański kościół parafialny św. Cecylii, wybudowany około 1886 roku. W okolicy, w miejscowości Asel rośnie tzw. „1000-letni Dąb” o obwodzie blisko 8 metrów i koronie o średnicy ok. 30 m (który prawdopodobnie ma ok. 500-600 lat).

Harsum

Harsum

Harsum

Harsum

Harsum

Harsum

Harsum

Harsum

Harsum

W tym wpisie chciałam też wspomnieć krótko o naszej wyprawie do zamku w Marienburgu. A dokładniej dwóch wyprawach. GPS wprowadził nas w błąd. W pobliżu Hildesheim znajdują się dwie miejscowości o tej samej nazwie i w obu znajdują się zamki… Za pierwszym razem pojechaliśmy nie do tej co trzeba. To całkiem śmieszna pomyłka. W sumie mogło być gorzej, bo Malbork też miał nazwę „Marienburg”, a nadrobilibyśmy o wiele więcej kilometrów:)

Pierwszy z Marienburgów odwiedziliśmy 14 września 2014. Znajduje się tu średniowieczny zamek w stylu romańskim, zbudowany pomiędzy 1346 a 1349 jako posiadłość biskupa Henryka III. Ciekawie historię obiektu opisano na wikipedii (w języku angielskim).

Zamek Marienburg, którego tak na prawdę poszukiwaliśmy to neogotycka posiadłość książąt hannowerskich. Tu kilka cytatów z Wikipedii dotyczących historii obiektu:

W 1857 Jerzy V Hanowerski, ostatni król Hanoweru, podarował swojej żonie Marii ziemie położone na górze Schulenburger Berg w prezencie urodzinowym. Na cześć królowej nadal im nazwę Marienberg. W latach 1857–66 wybudował zamek, przeznaczony na letnią rezydencję małżonków. Budowla jest uważana za jeden z najważniejszych zabytków niemieckiego neogotyku.

(…)

Dziś zamek nadal należy do książąt hanowerskich, gałęzi Welfów, najstarszej dynastii książęcej w Europie. Obecnie głową rodu i tytularnym królem Hanoweru jest książę Ernest August V Hanowerski (jego żoną jest Karolina Grimaldi księżna Hanoweru i księżniczka Monako).

(…)

Książę Ernest August udostępnił część swego zamku turystom. W historycznych salach zamku, przeznaczonych na muzeum, jest udokumentowana historia rodu Welfów i Królestwa Hanoweru. Można oglądać również pokoje zamieszkiwane przez ostatniego króla i królową Hanoweru.

Wstęp do obiektu był kosztowny, kolejka turystów (emerytów) była bardzo długa. Obejrzeliśmy jedynie dziedziniec. Ale fakt faktem – taki obiekt znajdował się całkiem blisko Harsum.

Harsum

harsum10