VCard, Portfolio, JourneyLog

Nota historyczna – „O początkach Internetów”

Pamiętam dość dokładnie datę 7 lipca 2004, kiedy to u mnie w domu pojawił się stały dostęp do Internetu. Był to początek wakacji, więc wieczorami miałam sporo czasu, żeby przesiadywać przed komputerem. Około 12 lipca założyłam pierwszego bloga internetowego. W tym momencie nie pamiętam dokładnie jaka była moja motywacja przy tworzeniu czegoś takiego, ale zdaje mi się, że po prostu chciałam mieć własną stronę WWW, a to przecież skrócona droga do tego celu.

„Surfowanie” po Internecie zaczynałam wtedy od Onetu, więc ikona blogów rzuciła mi się w oczy. Wiadomo, że jakość treści i samej strony pozostawiała sporo do życzenia, ale lepsze to niż nic na start. Onet nie umożliwiał modyfikowania kodu HTML blogów. Szablony mogły być tworzone bodajże za pomocą edytorów WYSIWIG. Po jakimś tam czasie przerzuciłam się na platformę Mylog, która pozwalała lepiej zarządzać wyglądem stron. Z początku korzystałam z gotowych motywów. Z czasem zaczęłam je przerabiać na własne potrzeby, ale tworzenie kodu HTML, CSS (a gdzie tu wspominać o JavaScript) było dla mnie czarną magią. Najprostszym rozwiązaniem było znalezienie odpowiedniego szablonu i podmienienie grafiki. Dzięki temu procederowi zdobyłam praktyczne umiejętności z dziedziny rysowania prostokątnych bloków na obrazkach i grafikach w Adobe Photoshop (jeden prostokąt – menu, drugi – treść bloga). Praca z tym programem okazała się dla mnie przyjemna, podobnie tworzenie stron WWW, a później też robienie zdjęć i ich obróbka. Przez długi okres niestety brakowało mi praktyki i czasu, aby tworzyć pouczające projekty.

W momencie, gdy przyszło mi wybierać studia stwierdziłam, że skoro tyle czasu spędziłam przed komputerem, to marnotrawstwem byłoby nic z tym nie zrobić. Na kierunek studiów wybrałam Informatykę ze specjalnością grafika komputerowa i projektowanie gier. W szczególności chciałam nauczyć się tworzyć ciekawie wyglądające strony WWW. Niestety do dnia dzisiejszego nie osiągnęłam takiego poziomu, który pozwoliłby mi odprężyć się po pracy i nie planować kolejnych ćwiczebnych projektów.

Temat banał

Przyjemnie tworzy się projekt, gdy jego temat jest ciekawy, lubiany. Niestety nie miałam pomysłu na żadną tematyczną stronę, więc najprostszym wyborem była strona domowa z elementami portfolio. Około projektu licencjackiego na studiach zaczęła mi się klaryfikować bardziej konkretna wizja projektu, który mógłby być prostym projektem magisterskim. Wymyśliłam, że chcę stworzyć stronę składającą się z trzech modułów: „internetowej wizytówki” – odpowiedniej do „podlinkowania” na linkedin, prezentacji wykonanych projektów – czy to stron WWW, projektów PSD, czy zdjęć, oraz czegoś, co miało dla mnie nazwę roboczą „JourneyLog” – bloga, prezentującego odbyte wycieczki, statystyki treningów, mapy itp. Przygotowałam parę wersji projektów graficznych, z których niektóre miały nawet przygotowany kod HTML, CSS i prosty JavaScript, ale nigdy nie udało mi się tego wdrożyć. Czas to wszystko zweryfikował. Nie uważam, żeby był to wybitnie potrzebny temat. Niestety wiem, że muszę przygotować coś w tym stylu po prostu dla siebie. Dla własnego spokoju. I oczywiście praktyki. Do tworzenia tego projektu zaangażowałam też Roberta W.

Podejście I

Interfejs miał nawiązywać do stylistyki Metro UI. Chciałam, żeby widoczna była inspiracja platformą .NET, interfejsem Windows 8. Najpierw opracowałam projekt graficzny wizytówki i stworzyłam do niego kod HTML i CSS. Strona miała uwzględniać podstawowe informacje o autorze, prezentację umiejętności, wykształcenia i doświadczenia zawodowego. Duża ilość podstron była podyktowana tym, by interfejs wyglądał dość spójnie, symetrycznie. Podczas uzupełniania strony treścią „wydało się”, że nie mam o czym pisać, a aktualizacje są czasochłonne i zbyteczne w momencie, gdy korzysta się z platform takich jak Linkedin czy Goldenline. Niestety…powiedziało się „A”, to trzeba powiedzieć i „B”. Strona została opublikowana, zaś moduły z blogiem i portfolio oznaczyłam niechlubnym opisem „Under Construction”. Aczkolwiek parę wersji JourneyLog trafiło do szuflady na dysku E. Nie zmienia to faktu, że przećwiczyłam tworzenie kodu HTML5, CSS3 oraz projektowanie interfejsów. Klapa, czy nie klapa – może sporo nauczyć.

Projekt tworzyłam razem z Robertem Wesołowskim, który odpowiedzialny był za kod JavaScript. Dla Roberta przygotowałam analogiczny projekt z innym zestawem kolorów. Jego strona dodatkowo posiada tłumaczenie na język angielski, odrobinę PHP.

Moją wersję strony można obejrzeć pod tym linkiem. Niektóre treści zamieniłam tekstem wygenerowanym za pomocą Lipsum.com.

Wymagania do projektu JourneyLoga ulegały systematycznym zmianom. Z początku miały być tam zawarte dość długie opisy „wypraw”. Z wielu powodów nie jest to dobre rozwiązanie. Skupiłam się więc na upraszczaniu tego projektu. Jedna z wersji projektu graficznego miała przygotowany kod HTML/CSS dla każdego z elementów poza pokazem zdjęć. Makieta, tego jak to powinno wyglądać znajduje się pod tym linkiem. A tutaj jest slideshow (miał to być element div osadzony we wpisie, przesłaniający widok).

Podejście II

Na projekt magisterski chciałam dokończyć brakujące moduły i przystosować projekt do platformy ASP.NET MVC lub stworzyć Single Page Application. No i miał być też przygotowany panel administracyjny do dodawania treści do każdego z modułów (to miało być zadanie Roberta). Jak zwykle – sporą część pracy udało mi się zrobić, ale na pewnym etapie stwierdziłam, że to niespecjalnie ma rację bytu… Poniżej znajduje się galeria prezentująca dwa przygotowane motywy „JourneyLoga” i jeden „wizytówki” z portfolio. Projekty przygotowywałam od listopada 2014 do kwietnia 2015, kiedy to stwierdziłam, że ja to jednak napiszę tą magisterkę o „AngularJS i Single Page Applications” – bez projektu.

Prezentacja wersji prawie oficjalnej...
Prezentacja prawie ostatecznej wersji JourneyLog

JourneyLog - Wersja wstępna
JourneyLog – Wersja wstępna


Podejście III – jak to jest obecnie

Porzucając pomysł przygotowania tego projektu jako część pracy dyplomowej doszłam do wniosku, że opracuje własny motyw WordPress do bloga, który połączy cechy wymienianych wcześniej modułów. Ani wizytówka, ani blog „pseudo-foto-podróżniczy”, ani portfolio nie miały dostatecznie sensownej treści, aby być oddzielnymi bytami. Tak więc ćwiczenia – ćwiczeniami, ale rozsądniejszym posunięciem jest przygotowanie mało absorbującej uniwersalnej strony WWW.

Chciałam opracować motyw, który dobrze zaprezentuje zdjęcia, nie będzie mieć rozpraszających menu bocznych itp. Lubię minimalizm w tego typu layoutach. Dodam, że nie potrafię jeszcze tworzyć szablonów WP. No i że mam mało czasu. Na szczęście natrafiłam na darmowy motyw WP Seasonal, który w tym momencie jest zaaplikowany na tej stronie. Wydaje mi się, że sprawdzi się on zarówno do wpisów o zdjęciach, projektach jak i opisów wycieczek z mapami Endomondo. Mam nadzieję oprzeć nawigację strony o kategorie i tagi wpisów. Tworzenia motywów WP nauczę się przygotowując nową odsłonę strony www.zrzeszenie.com.pl. Nic straconego.