Tarragona

Do Tarragony pojechaliśmy dwa razy w czasie stażu – pierwszy raz w sobotę, 26 września, drugi raz – 3 października. Pierwsza wycieczka miała polegać na sprawdzeniu jak to jest nad Morzem Śródziemnym, druga – na zwiedzaniu miasta. Był to nasz pierwszy wyjazd poza Lleidę. Dlaczego właśnie Tarragona została tak wyróżniona? Uznaliśmy, że zwlekanie z wyjazdem nad morze pod koniec sezonu wakacyjnego niosłoby konsekwencje w postaci gorszej pogody… A przynajmniej nie tak przyjemnej, letniej, jaką można uświadczyć pod koniec września. Nie bez znaczenia był też fakt, że połączenie kolejowe pomiędzy Lleidą i Tarragoną jest całkiem dobre (koszt to 7 euro w jedną stronę, czas jazdy: trochę ponad 1,5 godziny). Podróż w inne ciekawe miejsca regionu potrafi być o wiele bardziej kosztowna (np. najtańszy bilet do Barcelony – 13,5 euro, czas jazdy ponad 3 godziny, standardowy koszt – 20+ euro pociągami AVE – czas jazdy: ok. 1h). Na początku pobytu w Hiszpanii „nie ryzykowaliśmy” wynajmowania samochodu z obawy przed formalnościami, tym czy nasza karta płatnicza będzie obsługiwana itd. Wyjazd do Tarragony na szczęście nie przysparza tyle kłopotów.

Za każdym razem jechaliśmy w ten sam sposób – odjeżdżaliśmy z Lleidy pociągiem o 6.23 (dojazd ok. 8), zaś z Tarragony o godzinie 18.09 (powrót ok. 19.50). Przyjazd o wczesnej porze pozwalał nam obserwować wschód słońca nad morzem lub malownicze, ciepłe, poranne światło. Większość zdjęć umieszczonych poniżej robiona była 26 września w pobliżu dworca kolejowego przy słonecznej pogodzie. 3 października był pochmurnym dniem, który miał być poświęcony głównie na zwiedzanie miasta, ale jak widać warto było zatrzymać się na chwilę, aby również poobserwować morze:)

Tarragona
Tarragona, 3 października
Tarragona
Tarragona, po lewej 3 października, po prawej 26 września

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Trasa wycieczki z pierwszej wizyty w Tarragonie była zainspirowana informacjami zamieszonymi na stronie tarragonaturisme.cat. Za cel obraliśmy sobie dotarcie do zamku w Tamarit. Jak się okazało do samego zamku nie mogliśmy dojść. Ba, nawet go dobrze nie widzieliśmy. Był to teren prywatny, otoczony zamkniętym kempingiem. Zamiast tego zatrzymaliśmy się na około godzinę na pobliskiej plaży po przebyciu ok. 12 kilometrów od punktu startowego. Cała droga przebiegała wzdłuż wybrzeża. Początkowo szliśmy miejskim chodnikiem, następnie plażą, dosyć skalistym wybrzeżem i lasem (piniowym?). Mijaliśmy ciekawe rośliny, pokonaliśmy nieco stromawych kamieni, obserwowaliśmy fale odbijające się od skał, zbieraliśmy muszle (albo muszeleczeczki), moczyliśmy nogi w Morzu Śródziemnym (!), mijaliśmy plaże nudystów… Jakie mamy wrażenia? Widoki były piękne, a sama droga okazała się być przyjemnym treningiem (może lekko obciążającym stawy). Tego dnia chcieliśmy się nieco opalić. Mam wrażenie, że do tej pory mam ślad po granicy obszaru, do którego słońce nie dochodziło:) W skrócie – był to świetnie spędzony czas.

Tarragona
Po lewej amfiteatr (mijany na początku szlaku)

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Poniżej krótkie nagrania „pluskania wody”:)


Droga „tam”…

I z powrotem:

Przy okazji opisywania drugiego wyjazdu przede wszystkim należy opowiedzieć co nieco o mieście i interesujących obiektach, które odwiedziliśmy. Tarragona jest stolicą prowincji o tej samej nazwie. Leży u ujścia rzeki Francoli do Morza Śródziemnego. Znajduje się ok. 100 km na południowy zachód od Barcelony i 100 km na południowy wschód od Lleidy. Tarragona słynie z zabytków okresu rzymskiego (ówczesna nazwa – Tarraco) – jest najlepiej zachowanym rzymskim miastem poza granicami Włoch. Z tego powodu w 2000 roku wpisano Tarragonę na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Początki miasta sięgają głębokiej starożytności, w której to pierwotnie osiedlili się w nim Iberowie, następnie Kartagińczycy, aż w końcu w III w.  miasto stało się obozem Rzymian wykorzystywanym do podboju Półwyspu Iberyjskiego. W okresie największego rozkwitu za czasów rzymskich miasto zamieszkiwało około 250 tysięcy osób. Po upadku Rzymu miasto przeszło w ręce Wizygotów (IV – VI w. n.e.), w 713 roku zostało opanowane przez Maurów, we wczesnym średniowieczu przeszło w ręce arystokracji z Barcelony, w kolejnych wiekach dzieliło los całej Katalonii, zaś w czasie wojny o sukcesję hiszpańską (1705-1714) Tarragona została zdobyta i ufortyfikowana przez wojska angielskie. Aktualnie miasto liczy ponad 128 tysięcy mieszkańców, zaś związek miejski zamieszkuje ok. 350 tysięcy osób (informacje zaczerpnięte z wikipedii).

Główną atrakcją miasta jest Passeig Arqueològic – kompleks archeologiczny, w skład którego wchodzą resztki murów miejskich (także budowanych za czasów Iberów), teatru, amfiteatru, dwóch forów rzymskich, cyrku (na którym urządzano wyścigi rydwanów) oraz rozległej nekropolii (z okresu między III a IV w.n.e.).

IMG_9974

Poniżej mapa z zaznaczonymi obiektami Tarragony i Tarraco.

Amfiteatr z czasów Oktawiana Augusta mijaliśmy już podczas pierwszej wycieczki ze względu na fakt, że znajduje się tuż przy wybrzeżu – kilkaset metrów od dworca – dokładnie wzdłuż wybranej przez nas trasy. Za czasów świetności mieściło się w nim 14 tysięcy osób. Część siedzisk wykuto w litej skale. Obiekt znajdował się poza murami starożytnego Taracco. Urządzano tu m.in. walki gladiatorów, czy egzekucje. W 259 r. spalono chrześcijan – biskupa i dwóch diakonów. Na ich cześć za panowania Wizygotów pobudowano tam w VII w. bazylikę, na której miejscu w XII w. powstał romański kościół Santa Maria del Miracle zburzony na pocz. XX w. Bodajże w średniowieczu amfiteatr popadał w ruinę – traktowano go jako źródło kamienia. To namacalny przykład tego, jaki jest kontrast między starożytnością a średniowieczem. W Polsce nie mamy wiele tego przykładów, ze względu na fakt, że nasza historia „zaczęła się później”. Dane mi było oglądać wizualizacje miasta Tarraco – ilustracje i krótkie animacje, które pozwalały skonfrontować współczesną zabudowę z tą z czasów rzymskich. W mojej ocenie średniowieczne obiekty oszpeciły to, co pozostawili po sobie Rzymianie. Otwarte przestrzenie monumentalnych for zamieniono na ciasne uliczki i „typowe” kościoły – ład i przestrzeń zamienione na bajzel i zaduch. W pewnym sensie to co jest teraz jest ładne, klimatyczne, ale rzymskie podejście kojarzyło mi się ze stanem nowoczesności jakiej nie osiągnęły jeszcze nawet współczesne place (tu skojarzenie z planem Placu Piłsudskiego).

Tarragona

3 października pierwszym obiektem, który chcieliśmy zobaczyć był akwedukt zwany diabelskim mostem (El Pont del Diable), umiejscowiony 4 km za miastem. Mieliśmy tam dotrzeć autobusem. Niestety sobotni rozkład jazdy wpłynąłby na to, że nie zdążylibyśmy zwiedzić planowanych miejsc. Zamiast tego udaliśmy się w stronę starochrześcijańskiej nekropolii, gdzie znajdują się kurhany pogańskich rzymian, sarkofagi, tablice nagrobne, fragmenty wizygockich rzeźb i mozaik z czasów pierwszych tarragońskich chrześcijan oraz ruiny wizygockiej bazyliki z V wieku. Na miejscu kupiliśmy bilet, który uprawniał do zwiedzania jeszcze jednego obiektu – Narodowego Muzeum Archeologicznego.

Tarragona

Po drodze do wspomnianego muzeum zwiedzaliśmy inne obiekty wchodzące w skład Passeig Arqueològic. Pierwszym były ruiny Forum Kolonii (z I wieku) m.in. z zachowanymi fragmentami świątyni. Następnie w pobliżu ratusza miejskiego odwiedziliśmy mury miejskie. Potem przyszła pora na odwiedzenie samego muzeum przy Place del Rey (Placu Króla), które urządzone było w dawnym klasztorze Dominikanów i w ocalałej części wieży pretorium (domu dowódcy gwardii, przebudowanym na pałac namiestników królewskich w średniowieczu). Eksponaty to głównie mozaiki, ceramika, elementy architektoniczne, rzeźby i płaskorzeźby, biżuteria, monety, sarkofagi itp z okresu rzymskiego. Tuż przy muzeum znajdują się pozostałości po cyrku z hipodromem z dobrze zachowanymi tunelami, którymi przeprowadzano konie. Ostatnim zabytkiem, który planowaliśmy odwiedzić była romańsko-gotycka katedra budowana między XII a XIII w.

Fragment Forum Prowincji - ruiny świątyni
Fragment Forum Prowincji – ruiny świątyni
Tarragona
Mury

Tarragona

Tarragona

Tarragona
Narodowe Muzeum Archeologiczne

Tarragona

Tarragona

Tarragona
Cyrk

Tarragona

Widok z tarasu muzeum
Widok z tarasu muzeum

Tarragona

Tarragona

Tarragona
Katedra

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona była pierwszym miastem, w którym widzieliśmy papugi – poniżej w pobliżu murów miejskich:)
Tarragona

Poniżej trasa naszej wycieczki zarejestrowana przez Endomondo:

Krótko mówiąc – Tarragonę warto odwiedzić. W przewodnikach często spotykam się z hasłami, że hiszpańskie miasto X ma wyjątkowo urokliwe uliczki, niepowtarzalny klimat. W moim odczuciu jeśli odwiedzi się kilka miast Katalonii, zobaczy się podobne elementy, „niepowtarzalność uliczek” będzie powtarzalna. Wąskie, ciemne zakamarki z nieco zaniedbanymi kamienicami według mnie nie zawsze zasługują na miano „magicznych” itd.itp. Sądzę jednak, że jeśli ktoś chce doświadczyć tego klimatu – Tarragona jest godna uwagi. Jest tu schludnie, ładnie, całkiem nowocześnie. Mam takie przeświadczenie, że gdyby porównać niektóre miejsca w Barcelonie z tymi w Tarragonie można by zaobserwować, że jedno z tych miast jest niedoceniane, drugie przeceniane. Co więcej w Tarragonie informacja turystyczna działa bez zarzutu, a zwiedzanie atrakcji jest tanie i przyjemne. I tutaj dodałabym, że w odróżnieniu od Barcelony…ale to może za surowy osąd.Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona

Tarragona